Wystawa Kotów

koty

Muszę Wam to powiedzieć, dzisiaj spełniłam jedno ze swoich największych marzeń. Od dziecka chciałam pójść na wystawę kotów rasowych, jednak dopiero teraz udało mi się to zrealizować. Ogólnie rzecz biorąc koty to moja pasja od lat. Zbieram pocztówki, figurki, maskotki ogólnie wszystko to co posiada kocie kształty. Dlatego już wiecie dlaczego tak się z tego cieszę. I w końcu, wystawa była w moim mieście, tak więc w okolicach południa razem z bratem udaliśmy się zobaczyć konkurs najpiękniejszego kota wystawy miss-kot 2010 Wstęp na imprezę kosztował nas 10 zł za osobę. Po wejściu na teraz wystawy pierwsze co rzuciło się nam w oczy to wielkie stoisko gdzie znajdowały się różne akcesoria dla kotów od specjalnych szczotek i szamponów do pielęgnacji kociej sierści po kuwety i różnorakie zabawki. Można było je również nabyć po dość wysokich cenach. Na przykład kuweta dla kota kosztowała 200 euro. Po zakończeniu oglądania tego dziwacznego kramu przeszliśmy dalej gdzie była już główna hala wystawowa, gdzie na jej obrzeżach ustawione zostały obszerne klatki w których wylegiwały się koty. Mało które robiły coś bardziej ambitnego, tylko nie wielka część kotów brała udział we właśnie toczącym się konkursie miss-kot 2010. Właściciele zwierzątek byli bardzo mili, opowiadali przyjaźnie o swoich pupilach i kocich perypetiach. Po zakończeniu konkursu nadszedł czas na który najbardziej czekałam. Teraz można było podejść do kotów na wyciągnięcie ręki a nawet je pogłaskać. Zaczęliśmy obchód od sektora w którym znajdowały się Persy. Koty dostojne i piękne, które w swych powolnych ruchach sprawiały wrażenie władczych, panujących nad całym otaczającym ich wszechświatem. Zawsze chciałam mieć takiego kota, ale mojej dachowej kici nie zamieniłabym na żadnego Persa. Kolajnym sektorem była sektor kotów rasy Maine Coon i Brytyjski krótkowłosy. Obie te rasy kotów również oglądałam z wieka radością ponieważ pierwszy posiada cudowne długie futro i ogromne wręcz rozmiary, natomiast drugi piękne futro w odcieniu szarości. Jednak największym zaskoczeniem dla mnie był Rosyjski Niebieski i jego niesamowicie ciemnozielone oczy. Najchętniej zabrałabym wszystkie ze sobą. Były również takie które pyszczkiem przypominały psy, ale nie pamiętam jaka to rasa kotów była.